Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
396 postów 5867 komentarzy

DelfInn

DelfInn - Domena: eukarionty, Królestwo: zwierzęta, Typ: strunowce, Podtyp: kręgowce, Gromada: ssaki, Rząd: walenie, Podrząd: zębowce, Rodzina: delfinowate, Rodzaj: Delphinus, Gatunek: delfin zwyczajny (na zdjęciu d. butlonosy)

MASKIRÓWKA W SMOLEŃSKU, A ZAMACH?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Zauważam u publicystów i internautów wiele magicznej wręcz wiary, że Tupolew musiał się rozbić na Siewiernym (Macierewicz). Zwalczanie spostrzeżeń FYM’a.

Od początku śledziłem pilnie wszelkie doniesienia o katastrofie smoleńskiej, utwierdzając się w przekonaniu o przeprowadzonym zamachu i dokonanej zbrodni. Po pewnym czasie zdałem sobie sprawę, że sądy wyrażane w dociekaniach śledczych pozaurzędowych, a przede wszystkim w trwającej na ten temat już prawie dwa lata, pełnej argumentów, dyskusji w Internecie, zaczęły się, polaryzować w dwu nurtach: nazwę je nurtem Antoniego Macierewicza i FYM-a.

Macierewicz opiera się przede wszystkim na analizie uzyskanej z ocalonych zapisów przyrządów  pomiarowych Tupolewa. Z nieubłaganą logiką pragnie ukazać zaistniałą, wywołaną? katastrofę-zamach w jej przebiegu aż po dwie trzy sekundy przed uderzeniem samolotu o ziemię. Wszystko by się zgadzało, jeśli mieć pewność że przyrządy pomiarowe Tupolewa nie zostały zmienione, sfałszowane. Że zapisy nie zostały po katastrofie ustawione. Teza o podrzucaniu szczątków samolotu nie jest nowa. Czarne skrzynki należą do szczątków.

Macierewicz raczej nie uwzględnia dowodów przeciwnych. A nawet zdarzyło mu się podejrzewać „fymowców” o agenturalność! Wierzy w wartość wywodu opartego na aparaturze pomiarowej Tupolewa, i w analizie dzieli go już tylko kilka czy kilkanaście sekund od prawdy (dwa wstrząsy!). Ale czy zapisy pomiarowe, na których się opiera, są prawdziwe? Obrazowi po katastrofie Macierewicz się nie przygląda.

FYM ogranicza się do ukazania prostych spostrzeżeń z opisów, bez wniosków całościowych, bez polemiki z innymi nurtami. Ukazuje sprzeczności w widzeniu Siewiernego, jako miejsca katastrofy (pokaźna książka FYM’a „Czerwona strona księżyca”). Jest tu logika różnych spostrzeżeń i proste, prawie nie interpretowane cytaty o zdarzeniach, urastające do rangi dowodów.  FYM nie tworzy logiki doprowadzonej aż do rozbicia się samolotu. Jest jak strażak, który nie widząc, co się pali, wnioskuje o tym z barwy płomienia.

Ta różnica między dwoma zasadniczymi wywodami uzasadniającymi zamach na polską delegację posiada pewne odniesienie do sposobu postrzegania Polaków. Od 1944 roku (choć i wcześniej) nasiliło się komunistyczne owijanie mentalności polskiej w wielowarstwowe kłamstwo polityczne i społeczne. Od Wschodu szło to fałszywe światło. Społeczeństwo wkuwało na pamięć fałszywą prawdę, że – jak to powiedział Józef Mackiewicz – czarne bywa białe, a białe to czerń. Reakcją na to była skłonność do wiary tylko w rzeczy bezpośrednio namacalne. Żąda się naiwnie naocznego świadka lub ostatecznego dokumentu…

A każdy świadek boi się śmierci. Na świadkach takich, nawet po latach, choćby znajdowali się pod ochroną na Zachodzie, wykonuje się egzekucje. Zaraz po ostatniej wojnie los Krawczenki, czy niedawny los Litwinienki, czy bliższy naszej historii a mniej znany los Iwana Kriwoziercewa (powieszony w Anglii) – ukazują kruchość życia współczesnego świadka zbrodni. A dokument? Pewne zamiary i rozkazy nie są dokumentowane na piśmie. Tylko utopijna wiara w wieczną niedostępność rozkazu katyńskiego przyczyniły się do powstania, a później obnażenia takiego rozkazu. Dziś niczego już nie ma na piśmie.

Społeczeństwo skłonne jest powątpiewać w dowody nie bezpośrednie, ale nie można z nich rezygnować. Na plaży bezludnej wyspy, gdzie na pewno były tylko dwie osoby, znaleziono ofiarę z nożem wbitym w plecy. Nie było świadków. Sędziowie nie wierzyli jednak w duchy. Wystarczyły okoliczności. Jednak ciała ofiar są zawsze konieczne, by mówić o zbrodni. Gdyby Tupolew prezydencki utonął w Bałtyku lub Morzu Czarnym, być może prawie wszystkie dowody pośrednie by zniknęły. Natomiast miejsce o sto metrów przed pasem na Siewiernym jest dostatecznie „rozległe”, by szukać na nim i z powodu niego  innych dowodów. Mocnych poszlak fałszerstwa, a fałszerstw dokonuje od początku świata sprawca zbrodni, nigdy ofiara.

Nie wyrokuję, która droga prowadzi do prawdy. Jednak wszystkie spostrzeżenia pośrednie o zachowaniu się Tupolewa 154 M, mogą być uzależnione od sfałszowanych danych na rejestratorach lotu. Spostrzeżenia FYM-a są zawsze pośrednie, ale pewne. Nie ma tu żadnej kalkulacji, matematycznych wzorów. Nie ukazują agresora naciskającego brutalnie na orczyk samolotu i każde z osobna dowodowo znaczy niewiele, ale zebrane razem, są wymowne.

Chciałbym podobne spostrzeżenia, zauważone przeze mnie a najczęściej skopiowane za tekstami FYM-a, po krótce wymienić. Nie odbudowuję tylko chronologii ich ogłaszania. Są tu i fałsze, ale fałsz może być poszlaką zbrodni lub świadczyć o jej zacieraniu.  Z tych spostrzeżeń wynika dla mnie nieodparte przekonanie, że polska delegacja z Prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele zginęła w zamachu. Dodam tylko, że na tej samotnej wysepce, gdzie dokonał się polski dramat, spostrzeżono tylko tubylców dwu sąsiadujących szczepów.
 


NIEKTÓRE ELEMENTY NIE PASUJĄCE DO SIEWIERNEGO:

(większość uwag opiera się na zdjęciach)

Brak od początku ścisłego określenia chwili rozbicia się samolotu, choć stało się to tuż, nieledwie „na oczach”, a nie w odległym masywie górskim. A obok była wieża kontrolna! To gdzie indziej niespotykane.

Brak kokpitu Tupolewa.

Brak odnalezienia w pobliżu rozbitego tupolewa rozrzuconych ponad dziewięćdziesięciu zwłok i w tym właśnie miejscu zidentyfikowanych przez świadków (kordon służb rosyjskich).

Brak zdjęć (rzutu ogólnego i wybranych ujęć) zwłok koło rozbitego Tupolewa.

Brak zdjęć bagażu rozrzuconego wokół rozbitego samolotu.

Brak dowodu na wyciągnięcie z wraku lub znalezienie obok – bagażu z poświadczoną własnością któregoś z pasażerów.

Brak szczątków stu dwudziestu metalowych foteli, ewentualnie z przymocowanym do fotela indywidualnym pasażerem.

Ten brak zwłok i bagażu jest sprzeczny z całkowitym  rozbiciem samolotu na drobne szczątki, nic przecież nie mogło pozostać „wewnątrz”.

Niedopuszczenie przez Rosjan do filmowania zwłok i rozbitego samolotu (casus Wiśniewski).

Bezsensowne opowieści personelu „ratunkowego” (pielęgniarki), o natychmiastowym oglądzie dziewięćdziesięciu zwłok.

Późne (odległe o wiele godzin)  „dawkowanie” wiadomości o odnalezionych zwłokach (np. Prezydenta Kaczyńskiego). Czyżby nie znajdowały się „na miejscu” – i upływał czas „dowiezienia”?

Świeżo ucięte kołki, którymi podparte były niektóre szczątki Tupolewa.

Na fotografowanych szczątkach samolotu czasem kontrast mocno przytłumionego koloru czerwonego i fragmentów „świeżej”, ostrej czerwieni.

Mocno „odleżały” wygląd niektórych części wraku.

Bardzo liczne ogólnikowe relacje zewnętrznych świadków o spostrzeżeniu samolotu spadającego tuż obok Siewiernego. Analogia: relacja niemieckiego dokumentu o Katyniu (1943) zawiera zeznanie kilku świadków, relacja komisji Burdenki – około sześćdziesięciu. Z kolei komisja Burdenki okazała kilka dokumentów znalezionych przy zwłokach oficerów, międzynarodowa komisja powołana przez Niemców – wiele tysięcy dokumentów.

Niewydanie wraku przez Rosjan to nie tylko możliwa obawa przed stwierdzeniem na nim jakichś elementów wybuchu (poza paliwem), ale także takich cech wraku, że nie mógł on pochodzić z egzemplarza polskiego Tupolewa.
 


Dodajmy jeszcze:

Zauważam u publicystów i internautów wiele magicznej wręcz wiary, że Tupolew  musiał się rozbić na Siewiernym (Macierewicz). Zwalczanie spostrzeżeń FYM’a.

Znane jest z literatury przekonanie rosyjskich władz, że na ogół dawana jest wiara najbardziej nieprawdopodobnym ich twierdzeniom (Mackiewicz).

Brak logicznego myślenia strategicznego u oceniających katastrofę, co było (i jest obecne do dziś) np. w spojrzeniu na zamach gibraltarski na gen. Sikorskiego. Historycy potrzebują jakiegoś dokumentu -podkładki. To wiara bardzo „wschodnia” (w Rosji usiłuje się teraz dowieść, że oryginał rozkazu mordu katyńskiego (odtajniony przez Jelcyna), podpisany przez Stalina, członków biura politycznego i rządu, jest fałszywką.

Na tle tego magicznego otumanienia ożywiona działalność publicystycznych łajdaków, nawet wśród pisarzy.

A jeśli była to MASKIROWKA!? Jeśli wylądowali gdzieś dalej? Chyba nie na Jużnym! Gdzie by to mogło być? Gdzieś na odległość posiadanej benzyny w baku? Nie wiemy.

Ale na pewno nie na jakiejś pustyni. Jest jednak jeszcze jedna możliwość, jeśli działano RAZEM I W POROZUMIENIU… Maskirowka mogła przecież mieć na celu tylko to: stworzyć iluzję, że Tupolew wyleciał z Okęcia i rozbił się w Smoleńsku!...

Więc upozorowanie katastrofy, której nie było? Przecież nikt nie był dopuszczony na pozorne miejsce katastrofy. Mijały godziny nim  zostały zidentyfikowane poszczególne zwłoki. Dosyć czasu, aby dostarczyć je z Warszawy. Zapadał zmrok. Jeszcze raz: nie ma zdjęć zwłok rozrzuconych wokół szczątków tupolewa. Dziewięćdziesiąt sześć – to jest niemało. Ani jednego zdjęcia!!! Choćby z odległości 20-30 metrów. Zwłoki mogły być dostarczane z Warszawy do przystanku  Siewiernyj w Smoleńsku, a potem do Moskwy...

Jacek Trznadel 30.04.2012

~o~
 

Za: //dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=6194&Itemid=100

Dodatkowo: Wywiad FYM'a z Prof. Mirosławem Dakowskim
 

KOMENTARZE

  • @
    no właśnie

    czy zespół parlamentarny i Gazeta Polska dopuszcza inne scenariusze?

    zapraszam na moje ostatnie posty

    pozdrawiam
  • @
    "Macierewicz raczej nie uwzględnia dowodów przeciwnych. A nawet zdarzyło mu się podejrzewać „fymowców” o agenturalność! "

    Z wzajemnością. To nie my, a Macierewicz bratał się od czasów "harcerskich" z agenturą, skomunizowanym żydostwem, masonami, komuchami, stalinowcami, trockistami (kiedy było już wolno trokować), konwertytami, frankistami. Normalny człowiek nie podchodziłby do Michnika, Kuronia i całego prawie składu KOR bliżej niż na kilometr.

    Kiedy Macierewicz "pomaga" Kaczyńskim, to albo tracą władzę jak w 1992, albo jak w 2007 oddają władzę i przegrywają wybory, albo... GINĄ. Wtedy śledztwo... Macierewicza znowu. Co przyniesie? Wojnę? Inne nieszczęście? A prawda? Kogo interesuje, liczą się cele ponad prawdę, każdy polityk ma "swoją prawdę" i swoich zleceniodawców, opiekunów.

    Uważam jednak był to zamach, czy doszło do zbrodni już w Polsce? Tego niestety nie potrafię sobie wyobrazić, a mam wielką wyobraźnię, nie aż TAKĄ. Zapewne do cyrku doszło jednak na terenie Rosji, niekoniecznie w miejscu maskirowki pokazywanej mediom i "śledczym".

    Zbrodnia w hangarze na terenie lotniska w Polsce? To zbyt ryzykowne, ale prawdę zna całą tylko Bóg. Nawet zamachowcy wiedzą o swoich odcinkach zadania, nie o całości. Oczywiście pytanie kto zaprojektował i zorganizował, czy nasi zdrajcy i Rosja? To dlaczego kryje ich USA, NATO, UE, Izrael? Przecież wiele tych tropów, tez mogą błyskawiczne wyjaśnić, ale mają na sumieniu swoje WTC z 2001... nie pomogą nam Amerykanie i Izraelici.

    To wygląda na jakąś nową Jałtę. Projekt NWO. Wypadek, czy zamach terrorystyczny nie byłby tak kryty przez cały świat. Sprzedano Polskę po raz kolejny.
  • Na niedorzeczność tej teorii wskazują następujące elementy
    1. Fakt wylotu z rana może poświadczyć wiele osób, osoby odwożące ofiary katastrofy, obsługa lotniska itd. Godzina odlotu jest pewna i została zarejestrowana na wieży kontroli lotu na Okęciu.
    2. Jarosław Kaczyński rozmawiał z bratem tuż przed katastrofą, sam to potwierdza i trzeba by przyjąć, że brał udział w spisku aby zaprzeczyć jego twierdzeniom.
    3. Czas między tą rozmową a katastrofą i wreszcie obecnością choćby BOR'owców którzy potwierdzają, że widzieli ofiary katastrofy jest zbyt krótki, by móc dowieźć i rozłożyć ofiary.
    4. Większość elementów samolotu ma numery identyfikacyjne i osoby ze strony polskiej byłyby idiotami, by tych numerów nie sprawdzić, stąd pewność, że pod Smoleńskiem rozbił się 101 a nie jakikolwiek inny samolot.
    5. Rozmowy między załogą JAK i TU zostały przynajmniej w części zarejestrowane, piloci JAK znali Protasiuka i nie zgłaszają jakichkolwiek wątpliwości co do tego, że z nim rozmawiali o pogodzie.
    Teoria ta jest równie dobrze prawdopodobna jak wybuch w kabinie pasażerskiej forsowany przez Macierewicza, czyli tak samo prawdopodobna jak porwanie przez UFO.
  • Mogli lecieć i mogli wylądować - to nie jest sprzeczne z maskirowką.
    zapisy rozmów z pewnością sfałszowane ... np. po sławie "odchodzimy" i nieustannym opadaniu 90,80 ... 50, 40 ...metrów cisza w kabinie ... bo to był fragment nagrania z bezawaryjnego lądowania.
    Zwłoki " odnalezione nagle", brak dokumentacji rozmieszczenia zwłok, brak foteli ...
    Ewidentny FAKE.
  • @Zawisza 14:17:16
    ad. 1 - no to wiemy, że samolot wyleciał z Okęcia ... ale nadal nie wiemy czy rozbił się na Siewiernym

    ad . 2 jak wyżej

    ad. 3 zbrodnia mogła być dokonana w odległości kilku kilometrów ... poza tym do końca nie wierzyłbym BORowcom ... a na pierwszych filmach i zdjęciach żadnych ciał nie było widać

    ad. 4 biorąc pod uwagę serwilizm polskich władz, nie jest to takie pewne ...

    ad. 5 to też o niczym nie świadczy

    Do końca nie jestem przekonany o maskirowce ale to dużo bardziej prawdopodobne niż jakieś wybuchy ... ale zamach był na 100% ... to wynika z logicznej analizy poszlak przed i po fakcie

    https://tvg9.nowyekran.pl/post/60567,tvg-9-zamach-smolenski-udowodniony-poszlakowo
  • @Marek Kajdas 14:00:25
    "To wygląda na jakąś nową Jałtę. Projekt NWO. Wypadek, czy zamach terrorystyczny nie byłby tak kryty przez cały świat. Sprzedano Polskę po raz kolejny."

    i wszystko, wszystko w temacie

    "Zbrodnia w hangarze na terenie lotniska w Polsce? To zbyt ryzykowne"

    ogólnie początek właściwej zbrodni na terenie Polski - czy można rozpatrywać całą sprawę w kategoriach mniej ryzykowne/bardziej ryzykowne

    można i należy jedynie rozpatrywać w kategoriach skuteczności

    należy brać pod uwagę wszelkie możliwe i z pozoru nieprawdopodobne hipotezy

    proszę zauważyć, że powodzenie tej zbrodni oparte jest na zaskoczeniu, zaskoczeniu niespotykaną dotychczas skalą i rozmachem

    gdyby to była kradzież portfela przez kieszonkowca to każdy by wiedział od razu o co chodzi

    a my mamy do czynienia z najbardziej zuchwałą zbrodnią w historii

    dlatego dociekając prawdy i my musimy być zuchwali

    pozdrawiam
  • @Zawisza 14:17:16
    "Fakt wylotu z rana może poświadczyć wiele osób, osoby odwożące ofiary katastrofy, obsługa lotniska itd. Godzina odlotu jest pewna i została zarejestrowana na wieży kontroli lotu na Okęciu."

    proszę wskazać dokumenty, zeznania świadków

    coś nie jest oczywiste bo jest oczywiste

    w tej sprawie jedynym pewnikiem jest to, że nie żyje na pewno kilkanaście, kilkadziesiąt osób

    trzymajmy się faktów a nie bujajmy w oczywistych domysłach/przypuszczeniach
  • @Autor
    Tak, coraz lepiej wszystko się klaruje, świetnie upozorowano "wypadek", potwierdzono wybuchem/ami "tam gdzie były śmieci". Choć sceneria się zmieniała, ewoluowała, elementy dekoracji zawsze ustawiały się do aparatu. Jedno "ale" - odnośnie ciał, że nie było żadnych. Były, widać je na filmie Wiśniewskiego przy części bagażowej branej czasem za kokpit. Inna rzecz, że owa część i tak nie pochodzi od Tupolewa. Pozdrawiam i zapraszam do moich zestawień i porównań.
  • Dowody zniszczone - trzy kopie rejestratora lotu a każda inna.
    Być może nigdy nie dowiemy się, co się stało z prezydencką delegacją dnia 10-04 A.D. 2010, ale wiemy, co się wydarzyło po godz. 9:00 dnia 10-04 A.D. 2010 i to co się wtedy stało i ciągle się dzieje jednoznacznie i coraz bardziej, w sposób pewny, potwierdza, że został na nią przeprowadzony dobrze zaplanowany zamach. Wszystko, co się wydarzyło po tej dacie nie było i nie jest normalne i naturalne - dobitnie wskazuje na z a m a c h
    Laudetur Iesus Christus et Maria semper Virgo
  • @ Delfin..
    Na tym właśnie polega cała perfidia - dokonać zamachu abyśmy od poczatku wiedzieli, że to prawda, jednocześnie tak "zapętlić" aby przebieg zbrodni był trudny do wykrycia.
    Tyle lat minęło od Gibraltaru a my dalej nie wiemy co się tam właściwie stało.

    Ja wiem jedno - zamordowano nam cała delegację i wiem to od pierwszej chwili i dlatego tak bardzo boli kiedy rzuca sie wzajemne oskarżenia. Panie Marku Kajdasie - wstyd.
  • Co się zaś tyczy Maciarewicza ...
    Spróbuję jeszcze wyjaśnić pewne kwestie tym którzy swoje wywody opierają na wierzeniach a nie na faktach, które znany, choć jest ich tak niewiele (tych faktów).
    Podstawowy zarzut do p. Maciarewicza można mieć taki, że bada fałszywe taśmy itp. gadżety zamiast się zająć np. świadkami i dobrze ich docisnąć. Po co robić spektakle medialne i obchodzić świadka jak zgniłe jajeczko tak, aby on zeznał, ale nic nie powiedział i namnożył jeszcze sprzeczności? Czemu to służy? Sugerowanie przez p. Maciarewicza, że był wybuch w okolicach śródpłacia, po którym to wybuchu samolot się otworzył jak puszka konserw jest niepoważne. Mówiąc wulgarniew tym samolocie było około 10 ton ludzi. Przy takim wybuchu wszystkie drzewa w okolicy byłyby obwieszone wnętrznościami a nic takiego nie było. Rozumiecie już Państwo teraz, o co chodzi? To tylko taki jeden przykład „o co chodzi z tym Maciarewiczem”.
    Laudetur Iesus Christus et Maria semper Virgo
  • @karoljozef 15:33:44
    Chcesz światków wylotu, załoga wieży kontrolnej. Ludzie co odprawiali pasażerów. Idź zapytaj. Pewnych spraw oczywistych się nie publikuje. Bo czy jest dowód na to, że ktoś wyszedł z domu? Jeżeli będziemy kwestionowali sprawy tak oczywiste to wyjdzie, że samolot porwało UFO.
  • @Mirosław Dakowski 14:29:52
    Czy twierdzi Pan, że nikt z Polaków nie miał dostępu do wraku? Nie było tam żadnych polskich śledczych? Pierwszą rzeczą jaką robi mechanik to sprawdza i odnotowuje numer elementu którego naprawę dokonuje. Tak robi nawet serwis AGD nie mówiąc o serwisach samolotów. Z samochodem Pan pojedzie do warsztatu to też Panu numery sprawdzają. To jest rutynowe działanie, które w krwi ma każdy mechanik.

    Właśnie z zaprzeczania faktom oczywistym powstają teorie spiskowe ośmieszające całą sprawę katastrofy. Prokuratura ma badać sprawę katastrofy a nie obalać ciągle rodzące się niedorzeczne teorie. Z tego co słyszałem w wypowiedziach prokuratury przy wraku byli nasi prokuratorzy, co robili, jakie czynności podjęli tego żadna prokuratura nie nagłaśnia. Ani ja nie byłem przy wraku ani Pan, bo osoby postronne do wraku dostępu mieć nie powinny. Więc odwrócę pytanie, proszę podać dokumenty w których ktoś kompetentny stwierdził niezgodność numerów części wraku z numerami zapisanymi w czasie odbioru technicznego po remoncie.

    Jeśli chce Pan dowodów wylotu proszę udać się na lotnisko, znajdzie Pan dziesiątki świadków, tych co ładowali bagaże, tych co odprawiali pasażerów. Twierdzi Pan, że nie ma takich ludzi, czy tylko Pan o nich nie wie? Są przecież kierowcy co odwozili pasażerów na lotnisko. Żadna rodzina nie zgłaszała, że ofiara nie była w miejscu, gdzie powinna nocować dzień wcześniej.

    Podstawowa zasada sądownictwa jest taka, że jeśli coś nie zostało udowodnione to nie można tego uznać za fakt. Inaczej wychodzi się jak Macierewicz na wybuchy w kabinie pasażerskiej. Wybuchu, który nie pozostawił śladów oddziaływania temperatury na ofiary. A to można uznać za udowodnione, gdyż takie ślady można wykryć choćby na fotografiach z sekcji zwłok. Do tego adwokaci rodzin mieli dostęp a jeśli nie to będą mieli.
    Pan jako naukowiec powinien wiedzieć, że póki czegoś się nie dowiedzie to jest to tylko niepotwierdzona teza na której niczego poważnego budować nie można.
  • @Klaudiusz 14:46:39
    Dobrze, załóżmy że samolot rozbija się gdzie indziej, musi być to miejsce bliskie Smoleńska, To teren zamieszkały, zabudowany. Nie było żadnego świadka tej katastrofy? Przecież mamy naocznych świadków katastrofy przed lotniskiem. Rosja dziś nie jest już krajem, gdzie taką rzecz da się ukryć.

    Ja powiem tak do końca nie wiem, czy był to zamach, na razie nie ma żadnych miarodajnych dowodów na zamach. Są nieścisłości w raportach (o MAK nie będę mówił, bo nie warto) ale w raporcie komisji Millera. Jednak większość poszlak spiskowych wynika z braku wiedzy, danych których normalnie prokuratura nie udostępnia opinii publicznej. Zbyt wielu pseudoekspertów chce mieć swoje 5 minut.
  • @Mirosław Dakowski 14:29:52
    Prokuratorzy byli na Siewiernym i oglądali/badali wrak. To że nie było z nim i 50 dziennikarzy i że na miejscu nie robili konferencji prasowej świadczy głównie o tym ze byli tam w pracy a nie dla robienia show.
  • @Mirosław Dakowski 08:19:58
    Szanowny Panie Mirosławie Dakowski, jak najbardziej czytam wpisy osób tworzących teorie spiskowe, bo tak to należy nazwać. Żadna poważna osoba nie tworzy obowiązującej teorii bez posiadania danych. Można sobie teoretyzować, wymyślać teoryjki tyle, że nie są one poważne. To, że nasi eksperci widzieli wrak, wykonywali jakieś badania które uznali za celowe, to że jest wiele ludzi którzy widzieli start samolotu dowozili pasażerów na lot i wreszcie na terenach tak gęsto zaludnionych jak okolice Smoleńska nie da się ukryć katastrofy tak dużego samolotu to są fakty.

    Jednak najbardziej mnie Pan zadziwił zamiłowaniem do cenzury, czyli banowania. Zarówno Pan jak i ja przeżyliśmy okres cenzury. Mnie po tym pozostała wyraźna niechęć do tego typu działań. Pan wyraźnie stosuje to jako metodę wzmacniania własnych słabych argumentów. Usunąć osobę, która zadaje niewygodne pytania, daje odpowiedzi które zbijają głoszone tezy. To chyba ogromny wstyd. A co Pan tu powiedział, dlatego, że podaję argumenty całkowicie obalające omawianą tu teorię reaguje Pan słowami, że trzeba zbanować, czyli potwierdza Pan, że tylko kneblowaniem ust ludziom myślącym teorię tę można uratować. Często tak postępuje Pan w swoich badaniach?
  • @Zawisza
    no niestety, jednak nie można na Panu polegać...Panie Zawisza

    no bo jak

    z jednej strony pisze Pan:

    "Chcesz światków wylotu, załoga wieży kontrolnej. Ludzie co odprawiali pasażerów. Idź zapytaj. Pewnych spraw oczywistych się nie publikuje. Bo czy jest dowód na to, że ktoś wyszedł z domu? Jeżeli będziemy kwestionowali sprawy tak oczywiste to wyjdzie, że samolot porwało UFO."

    i jeszcze to, w tym samej sprawie:

    "Jeśli chce Pan dowodów wylotu proszę udać się na lotnisko, znajdzie Pan dziesiątki świadków, tych co ładowali bagaże, tych co odprawiali pasażerów. Twierdzi Pan, że nie ma takich ludzi, czy tylko Pan o nich nie wie? Są przecież kierowcy co odwozili pasażerów na lotnisko. Żadna rodzina nie zgłaszała, że ofiara nie była w miejscu, gdzie powinna nocować dzień wcześniej."

    a z drugiej, też Pańskie słowa (!!!):

    "Pan jako naukowiec powinien wiedzieć, że póki czegoś się nie dowiedzie to jest to tylko niepotwierdzona teza na której niczego poważnego budować nie można."

    "Podstawowa zasada sądownictwa jest taka, że jeśli coś nie zostało udowodnione to nie można tego uznać za fakt."

    to się Panie Szanowny zdecyduj...!

    kojarzy Pan niejakiego Sasina, tego największego płaczka, i jego nagłą amnezję?! - on nic nie pamięta z odwożenia Prezydenta

    domyślam się, że jest Pan jeszcze młodym człowiekiem skoro wygłasza takie chwiejne poglądy

    pozdrawiam
  • @karoljozef 18:34:17
    Powiem tak, staram się być delikatny dla Pana Dakowskiego, choć czytałem pracę w której były takie przykłady, że włosy się na głowie jeżyły. Jak człowiek z wykształceniem fizyka nie potrafi skonstruować modelu skrzydła. W tej pracy, mam nadzieję, że był to troll nie profesor, jako model "pancernego skrzydła" przyjęto siekierę ustawioną ostrzem, która przecina belkę drewna. Profesor musi rozumieć, że ten model to głupota, skrzydło w stosunku do drzewa nie jest ciałem doskonale sztywnym. A właśnie na takich manipulacjach Macierewicz oparł swoją teorie pancernego skrzydła.

    Masz wystarczająco dużo dowodów na to, że samolot wyleciał. Nikt z ludzi będących tego dnia na wieży kontrolnej nie przeczy że samolot wyleciał. Nie wystarczy? Piloci JAK potwierdzają, że rozmawiali z Protasiukiem, pewnie też maczali ręce w spisku. Jarosław Kaczyński potwierdza, że rozmawiał z bratem tuż przed katastrofą, z pewnością brał udział w spisku. Wszystkiemu można zaprzeczać, dlaczego nie zaprzeczyć teorii grawitacji, dlaczego nie wziąć młotek i nie spuścić sobie na głowę. Przecież Newton, na pewno żyd, na pewno brał udział w spisku przeciw ludzkości.
    Niektóre teorie spiskowe są aż tak naciągane, że ocena ich wchodzi w dziedzinę wiedzy psychologów jeśli nie psychiatrów. Ta niestety do zbioru takich teorii należy.
    Rozwieję Pana wątpliwości, nie jestem młodym człowiekiem i właśnie doświadczenie życiowe nakazuje mi niewiarę w "teorie spiskowe".

    Co do "płaczka Sasina", proszę mi przedstawić odważnego który potwierdzi iż był tego dnia na wieży kontroli lotów w obszarze przelotów i takiego samolotu nie było. I zapytam jeszcze inaczej, czy są zeznania wiarygodnych światków, którzy twierdzą, że Tusk wyleciał z Warszawy na uroczystość 7.04?
    Ja nie jestem chwiejny w ocenach. Ja twierdzę, że na dzień dzisiejszy nikt nie przedstawił wiarygodnych dowodów zamachu, choć jest wiele wiarygodnych dowodów na to, że popełniono wiele naruszeń zasad bezpieczeństwa, które mogły doprowadzić do katastrofy jak również skłonić ewentualnych zamachowców do działań. Bo co za idiota zapakował na pokład jednego samolotu 6 dowódców wojsk, 2 prezydentów, dyrektorów ważnych instytucji państwowych a następnie próbował możliwości lądowania w mgle? Ten poziom głupoty nie jest zrozumiały.
  • @Zawisza 20:26:01
    no i znowu...

    "Bo co za idiota zapakował na pokład jednego samolotu 6 dowódców wojsk, 2 prezydentów, dyrektorów ważnych instytucji państwowych a następnie próbował możliwości lądowania w mgle?"

    dowody, proszę przedstawić dowody takiego zdarzenia

    nadal nie wiemy kto był w samolocie, i w którym
  • @Zawisza 00:49:31
    ... i pani Kopacz tez kopała, jak prokuratorzy sprawdzali, aż wykopała cały wrak którego nie było o 8:40 dnia 10.04.2010 na polanie smoleńskiej. Pozdrawiam
  • Teoria maskirowki? Na 99 % fantazja sprzeczna z logiką działania spec-służb
    Przez półtora roku napisałem wiele kontr-argumentów. Już mi się nie chce. Zacytuję Ściosa, jeśli ktoś tego zrozumie to znaczy, że uważa ruskich za idiotów. A ponieważ idioci nie mogą zbudować i stale utrzymywać tak potężnego państwa, to wniosek jest jeden; ten co uważa ruskich za idiotów, sam jest niespełna rozumu.
    A. Ścios:

    "Gdy na początku maja 2010 roku, w nieco prowokacyjny sposób pytałem na blogu: czy Putin jest idiotą? – napisałem wówczas, że jeśli mamy przyjąć, iż 10 kwietnia doszło do tajnej operacji służb rosyjskich, trzeba też uznać, że mielibyśmy do czynienia z największą i najpoważniejsza tego typu operacją w historii służb specjalnych."

    "nawet osoba średnio zorientowana w tajnych operacjach rozumie, że łatwiej jest kogoś „zlikwidować”, niż upozorować jego likwidację. Łatwiej też zatrzeć ślady zbrodni, niż je preparować. Podobnie, jak łatwiej powierzyć tajemnicę kilku osobom, niż angażować do niej tłumy i narażać się ryzyko wpadki."

    Ścios zacytował też innego blogera (nie wiem kogo):

    "Gdyby spadł jakiś drugi tupolew, to cała akcja związana z katastrofą musiałaby być przeprowadzona na dwóch poziomach: zabezpieczenie pierwszej katastrofy (tajnej) i osłona drugiej (tej na pokaz). Pomijam już ilość ludzi, którzy musieliby być wtajemniczeni w taki plan i jego realizację (włącznie z eliminowaniem lub neutralizowaniem przypadkowych świadków), a którzy musieliby trzymać język za zębami (w Rosji oczywiście jest to do wyobrażenia, jeśli wczytamy się w książki znawców rosyjskiej rzeczywistości), ale taka operacja musiałaby być też zabezpieczona od strony „zewnętrznego wyglądu”. Musiano by zabezpieczyć przebieg takiej operacji nie tylko przed przypadkowymi świadkami, ale i przed przechwyceniem przez amerykańskie satelity szpiegowskie (wszak w pewnym momencie lotu pojawiałby się drugi tupolew – skądś startujący i lecący do Smoleńska, a polski tupolew musiałby być zepchnięty gdzieś indziej lub zestrzelony"

    O ileż prostsze, tańsze i łatwe do ukrycia, jest fałszywe naprowadzanie przy złej widoczności, wykorzystując "psychologię" konieczności wylądowania tam mimo wszystko. Oczywiście przy założeniu, że realizatorom nie zależało na wykonaniu planu - "tu i teraz, na siłę". Przecież przy niepowodzeniu można poczekać do nastepnej okazji, a nawet zrezygnować. To nie była sprawa "życia i śmierci" Rosji czy Tuskoidów, a tylko odwet/zemsta/polepszenie sobie sytuacji politycznej.
  • Pan prof. Dakowski twierdząc, że przeciążenia nie mogły być
    na poziomie kilkudziesięciu „g” naprawdę przesadził, - zafałszował realną fizykę. Mogło być różnie, wszystko zależało od czasu/drogi hamowania jakiegoś elementu masowego. W każdej katastrofie jest to w sposób przypadkowy zróżnicowane. Coś może ślizgać się do końcowego naturalnego zatrzymania, a coś innego zatrzyma się gwałtownie w mgnieniu oka. Jeśli jakieś ciało/przedmiot zatrzymało się w czasie nieskończenie krótkim, bo sytuacja nie pozwoliła na jego przemieszczenie się, to mogło być nawet 100g, - jako wartość maksymalna i wyjątkowa.
    Oto przykład przeciążenia, podobnego do aktualnego znanego wypadku:
    Ciało dziecka spada z wysokości 1,4 m na twardą podłogę, głową w dół. Jakiej wartości przeciążenie zadziała na mózg dziecka, jeżeli przyjmiemy, że kość czaszki wgięła się podczas uderzenia na głębokość 0,02 m?
    Z elementarnych wzorów fizycznych wychodzi 70g.
  • "Maskirowka mogła przecież mieć na celu tylko to: stworzyć iluzję, że Tupolew wyleciał z Okęcia i rozbił się w Smoleńsku!... "
    To nie był cel tylko droga do celu.

    Cel a raczej kilka celów zostało osiągniętych.
  • @Rexturbo 15:17:33
    On tu chyba już nie zajrzy, ja się nie znam, to lepiej poleć z tym do Niego ;-)

    Pozdrawiam!
  • @DelfInn 10:48:44
    hym..
    FYM może mieć rację.


    Nie chciało misie przebijać przez FYMa i innych ponownie, bo mam dość grzebania w śmieciach, ale to znalezisko jest napisane dość krótko i jasno.

    Dzięki.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031